Perce urodził się w Anglii, w mieście Birmingham 26-go grudnia 1905r. W wieku 20 lat został wykwalifikowanym murarzem.
W 1930 ożenił się, ale niestety 2 lata później jego żona zmarła, zostawiając Perce'a z małym synkiem.
Dnia 1 kwietnia 1932 roku, Perce zaciągnął się do 2-go Batalionu, Pułku Dorsetshire, na siedmio-letni kontrakt. Opiekę nad swoim synem powierzył najbliższej rodzinie.
Na liście rekrutów opisano go w ten sposób: wzrost - 167cm, waga - 55.3 kg, obwód klatki piersiowej – 92.7 cm, świeża cera, szare oczy i jasne włosy. Numer wojskowy: 5724404.
Jako żołnierz Armii Brytyjskiej odsłużył pierwsze 4 lata w Anglii, natomiast od marca 1936 do stycznia 1937 przebywał ze swoim pułkiem na terenie Egiptu i Palestyny.
W marcu 1937r. Pułk Dorsetshire powrócił do Anglii, a rok później Perce ponownie się ożenił. W marcu 1939 został żołnierzem rezerwy, wrócił do swojej rodziny i prowadził normalne życie, pracując jako konduktor autobusu.
Perce był rezerwistą przez 154 dni, aż do momentu gdy 3 września 1039 r. Winston Churchill ogłosił narodowi brytyjskiemu, że ich kraj jest w stanie wojny z Niemcami.
23 września Perce został zmobilizowany i wraz z Pułkiem Dorsetshire wysłany na front we Francji. 8 miesięcy później- 27 maja 1940r, kiedy Alianci wycofywali się z Dunkierki, Perce został pojmany przez Niemców.
Perce wraz z grupą innych żołnierzy ukrywał się we francuskim miasteczku w piwnicy domu. Miasteczko zostało zaatakowane przez siły wroga. Kiedy niemiecki czołg zaczął ostrzeliwać dom, w którym ukrywali się angielscy żołnierze, dowódca rozkazał odpowiedzieć ogniem na atak. Było jasne, że kilka karabinów nie powstrzyma stalowej maszyny, więc żołnierze zignorowali rozkaz oficera i postanowili się poddać.
Podczas wycofywania się sił brytyjskich z Dunkierki, w okresie od 26 maja do 4 czerwca 1940, 330 000 żołnierzom udało się uciec do Anglii, ale 34 000 trafiło w ręce Niemców jako jeńcy wojenni.
Perce był jeńcem do 22 kwietnia 1945. Był przetrzymywany w Toruniu, w obozie jenieckim – Stalag XX A.
Jego żona – Nell w 1942r. otrzymała wykonaną w obozie kartkę na Boże Narodzenie oraz zdjęcie męża wraz z grupą więźniów. Na fotografii Brytyjczycy wyglądają na wesołych, ubranych odpowiednio na polskie warunki zimowe. Niektórzy jeńcy twierdzą, że Niemcy dawali im odpowiednie stroje tylko w celu zrobienia zdjęć.
Poniższe informacje przybliżają faktyczne warunki bytowe w Stalagach, niekoniecznie w Toruniu.
Jeden z jeńców – H.J. Williams, który przed ucieczką przebywał w kilku obozach jenieckich na terenie Polski np. w USH Lager tak opisał swój zimowy strój:
„Moje buty znoszone, żadnej czapki, płaszcza, musiałem nosić papierowy worek po cemencie pod koszulą, aby chronić ciało od zimna i wiatru”.
Racje żywnościowe były nieurozmaicone i niewystarczające. Typowe śniadanie jenieckie to tzw. Ersatz Kaffee – marna podróbka kawy – czarna i gorzka, lunch- zupa (czasami gotowany jęczmień), a posiłek wieczorny – chleb ze smalcem. Naczynia codziennego użytku jeńcy organizowali sami- zwykle były to puszki po różnych produktach znalezione na śmietniku.
Niedożywieni, zmarznięci, zawszeni i zapchleni jeńcy byli wykorzystywani do ciężkiej pracy. Odśnieżanie, kopanie rowów, wycinanie drzew w czasie ostrej polskiej zimy było dla wielu jeńców nie do zniesienia.
Powyższe informacje zostały uzyskane na wystawie w Eden Camp, Yorkshire, Anglia. Eksponaty są wystawione w barakach, które Brytyjczycy zbudowali, ale przetrzymywać w nich włoskich jeńców wojennych.
Perce resztę wojny spędził w Toruniu. Jeńcy pracowali przy wycince lasów. Ryzykując życie polowali na króliki, aby wypełnić czymś żołądki. Niemcy nie tolerowali tego typu praktyk- groziły za to srogie kary. Więźniowie byli kilkakrotnie sprawdzani po powrocie do obozu, ale mimo wszystko podejmowali ryzyko polowania.
Pewnego razu po powrocie z lasów do obozu Perce i kilku innych więźniów zostało wybranych do rewizji osobistej. Perce ukrył królika w nogawce spodni. Przerażony ustawił się wraz z innymi w szeregu. Kilku więźniów zostało przeszukanych, niemieccy strażnicy zaczęli szybko zbliżać się do Perce'a. W pewnym momencie poczuł on ciepłą ciecz cieknącą mu po nodze i pomyślał, że ze strachu popuścił mocz.
Anioł Stróż musiał czuwać nad naszym bohaterem, gdyż Niemcy zakończyli przeszukania tuż przed Percem. Kiedy wrócił do baraku i wyciągnął królika ze spodni odkrył z ulgą, że ciepła ciecz to nie mocz, ale krew zwierzyny…
W aktach przebiegu służby Perce'a czytamy, że został zwolniony 22 kwietnia 1945, był więźniem 4 lata i 11 miesięcy. Następnego dnia- 23 kwietnia- przybył do Anglii.
Oficjalnie służba Perce'a skończyła się 27 października 1945 roku, ale data widniejąca w jego aktach to 9 lipca 1945. W aktach Perce jest oceniany jako „wzorowy żołnierz, szczery, czysty i rozsądny mężczyzna pracujący ciężko bez nadzoru. Jest dobrym murarzem; godnym zaufania, idealnym do objęcia stanowiska wymagającego odpowiedzialności i niezawodności.”
Po powrocie do Anglii Perce często rozmawiał z żoną Nel do późna w nocy o swoich przeżyciach obozowych. Jedna z historii opowiadała o młodej dziewczynie, która często odwiedzała obóz przynosząc jajka z gospodarstwa ojca, miała na imię Marysia.
Kiedy w styczniu 1946r Perce i Nell spodziewali się córeczki, zdecydowali, że jeśli będzie miała złote loki dadzą jej na imię Mareesha. Kiedy dziewczynka przyszła na świat otrzymała imię Jennifer Mareesha. Tak jak rodzice się spodziewali dziewczynce urosły długie rudo-złotawe loki.
Prawnuczka Perce'a, Ellie nosi drugie imię Mareesha- po babci Jennifer.
Perce nie cieszył się zdrowiem zbyt długo. Cierpiał na chorobę nerek, która prawdopodobnie była wynikiem niewystarczającej ilości czystej wody oraz złych warunków życiowych w jakich spędził 4 lata w Stalagu XX A. Po usunięciu jednej nerki, druga nie dawała rady. Perce Baker zmarł w domu, w otoczeniu kochającej rodziny, niedaleko Birmingham 8 lipca 1952r. Miał 43 lata.
Wspomnienie o ojcu napisała córka Jennifer Mareesha Watts po wizycie w Toruniu w 2010 r.
Tłumaczenie: Aleksandra Kowalska



