Muzeum Historyczno-Wojskowe

» Stalag Thorn XXA/XXC » Obóz Glinki Stalag XXC » Opis i rys historyczny

Mało kto z młodych mieszkańców Torunia wie, że po drugiej stronie Wisły, na Glinkach, funkcjonował od 1940 do ok.1947 roku duży obóz jeńców wojennych. Stworzyli go w 1940 r. Niemcy. Do ich niewoli trafiło po kampanii we Francji, Belgii, Holandii i Grecji wielu żołnierzy i oficerów brytyjskich, francuskich, belgijskich i norweskich sił zbrojnych. Toruń, leżący wówczas prawie w centrum Rzeszy Niemieckiej, stanowił idealne miejsce na obóz jeniecki. Nazwano go STALAG XX C. Początkowo wykorzystywano do tego celu jedynie forty w lewobrzeżnej części Torunia. W obliczu planowanej inwazji na Związek Radziecki, zaczęto budować obóz na Glinkach i na poligonie na Podgórzu. Niemcy, posiłkując się jeńcami brytyjskimi i mieszkańcami Torunia, pobudowali dziesiątki drewnianych baraków i wieżyczek wartowniczych otoczonych zasiekami z drutu kolczastego.

 


 

Wczesną jesienią 1941 roku zaczęły przybywać do Torunia liczne transporty z tysiącami jeńców rosyjskich. Baraki na Glinkach nie były jeszcze ukończone, więc Rosjanie koczowali pod gołym niebem. Później przeniesiono ich do baraków. Obóz podzielony został na sektory: rosyjski, angielski, później nawet włoski. Francuzów ulokowano na terenie poligonu na Podgórzu.

 

Sytuacja żywnościowa u Anglików była na początku trudna, z czasem jednak zaczęły do nich docierać regularne paczki z Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Jak wspominają żyjący jeszcze świadkowie tamtych czasów, były w nich rozmaitości, poczynając od kawy, tytoniu i grubej czekolady, a kończąc na rodzynkach i suszonych śliwkach. Darami tymi Anglicy dzielili się chętnie z polskimi dziećmi, zamieszkującymi okolice obozu. W sektorze angielskim działały poza tym zespoły jazzowe, teatr i chór. Jeńcy ćwiczyli na przyrządach gimnastycznych, grywali w palanta i piłkę nożną (raz odbył się nawet nieoficjalny mecz piłkarski między załogą brytyjską z obozu na Glinkach i Fortem XI, niestety ku wściekłości Anglików został on przerwany po pierwszej połowie przez poinformowanego o tym incydencie oficera niemieckiego). Były też organizowane mecze bokserskie...

 

 

A cóż się działo w sektorze rosyjskim? Tam trawa nie rosła, zjadali ją zgłodniali jeńcy. Na skutek decyzji polityczno-wojskowych Stalina nie chroniły ich Konwencje Genewskie i nie dochodziły do nich żadne paczki z Czerwonego Krzyża. Raz tylko do ich sektora przybyła jakaś międzynarodowa komisja, ale nie odmieniło to losu Rosjan. Znana firma Siemens zaczęła budować na bagnach stację kolejową Toruń-Kluczyki. Do robót skierowano jeńców rosyjskich. Anglicy wykonywali tam lżejsze roboty techniczne. Każdego dnia z obozu wyruszały do prac kolumny jeńców… Anglicy maszerowali ze śpiewem, za nimi posuwali się ledwo trzymający się na nogach, wygłodniali i wymęczeni, Rosjanie, zbierając po drodze niedopałki angielskich papierosów.

 

Pierwszych zmarłych z wycieńczenia żołnierzy rosyjskich wieziono na, istniejący do dzisiaj, cmentarz w Małej Nieszawie na małych wozach konnych w honorowej asyście kolegów niedoli. Pośrodku tego cmentarza Niemcy ustawili duży drewniany krzyż prawosławny. Mogiły były znakowane drewnianymi tabliczkami z numerami. Śmiertelność jednak szybko wzrosła, więc nie było już asysty honorowej. Dwa razy dziennie wyjeżdżały z obozu wyładowane po brzegi wozy z nagimi ciałami Rosjan przykryte tzw. papierowymi siennikami. Niektóre ciała ruszały się jeszcze.. Na cmentarzu spoczywa ich ok. 14 tysięcy!!! Anglików czy też Włochów zginęło lub zmarło bardzo niewielu. Były to na ogół naturalne przyczyny zgonu (wiadomym nam jest o zastrzeleniu przez wartownika z wieżyczki strażniczej jednego żołnierza brytyjskiego, który, podczas rozgrywanego meczu, wbiegł za piłką na oznakowane tzw. pole śmierci). Pogrzeby aliantów odbywały się z wszelkimi honorami, z udziałem oficerów i żołnierzy niemieckich w wyjściowych mundurach, a trumny przykryte były narodowymi flagami.

 

Zdarzały się również ucieczki z obozu. Kilka z nich, dzięki pomocy Polaków, powiodło się. Tych, których złapano, zamykano na określony czas do tzw. bunkra lub kazano stać wiele godzin w postawie zasadniczej przy maszcie z plecakiem wyładowanym kamieniami. Na ścianach Fortu XI i XII można jeszcze dziś znaleźć wydrapane przez aresztantów napisy i rysunki w języku angielskim, rosyjskim i polskim...

 

 

Wojna powoli zaczęła dobiegać do końca. W styczniu 1945 r. Niemcy ewakuowali na Zachód w tzw. Marszu Śmierci Anglików. Ofensywa Armii Czerwonej była tak szybka, że nie udało się Niemcom wyprowadzić wszystkich jeńców rosyjskich. Schorowani pozostali w opuszczonym obozie. Inni powrócili do niego samodzielnie po zakończeniu działań wojennych, nie wiedząc za bardzo dokąd mają się dalej udać. Dla Stalina i władz radzieckich byli oni zdrajcami, gdyż poddali się Niemcom, nie walcząc do ostatniego naboju. W najlepszym razie czekało ich zesłanie na Syberię. NKWD nie dało większości z nich żadnej szansy na przeżycie. Pozostali koczowali w obozie. Żywili się czym popadło. Grzali nad ogniem złapane zające, kozy i kury. Będąc głodnymi, objadali się do syta… i to stało się przyczyną ich szybkiej śmierci.

 

Pierwsza polska milicja, bojąc się wiosną 1945 r. wybuchu epidemii, kazała przyłapanym okolicznym młodym dziewczętom i chłopcom zakopywać ciała Rosjan w 3 masowych grobach.

 

 

Po krótkiej przerwie obóz na Glinkach znów zaczął funkcjonować. Tym razem był on pod nadzorem NKWD, a baraki zapełnione zostały setkami rannych jeńców niemieckich. Teraz oni chodzili w kolumnach (ze śpiewem) do różnych prac porządkowo-budowlanych. Część z nich zmarła z powodu odniesionych ran i nabytych chorób zakaźnych. Tych, których wyleczono, prowadzono przez Wisłę na Wschód... na Syberię. Słabsi psychicznie skakali z mostu do Wisły, szukając tam swej śmierci w obawie przed nieznanym...

 

 

Z czasem obóz opustoszał, a władze miejskie zezwoliły mieszkańcom zniszczonych w wyniku działań wojennych Łysomic i okolicznych wsi na rozbiórkę baraków. Później powstały na tym terenie Zakłady Drobiarskie „Poldrób”, a obecnie działa na tym terenie kilka firm oraz buduje się nowe osiedle mieszkaniowe.


Serwis działa na silniku www.windu.org