Dnia 1.09.1939 r. wybuchła II wojna światowa. Dnia 5 września 1939 r. ojciec zostaje wyznaczony do ewakuacji magazynów MOB saperów w Lublinie. Na Warszawę spadają pierwsze bomby. Obowiązuje zaciemnienie i pogotowie gazowe. Po pewnym czasie przychodzi rozkaz ewakuacji rodzin wojskowych, które samochodami wojskowymi ze składnicy saperów zostają odwiezione na południe Polski. My trafiamy do miasta Równe, tuż koło granicy ukraińskiej. Zbliża się armia bolszewicka, która zdradziecko uderzyła na Polskę.
Dzięki pewnemu sierżantowi, który był podwładnym ojca, docieramy do granicy rumuńskiej. Na granicy tej, ku jego wielkiemu zdziwieniu, spotkaliśmy się z ojcem. Byliśmy szczęśliwi, że jesteśmy razem.
Podczas przekraczania granicy wielu polskich oficerów popełniało samobójstwo. Wszyscy byli bardzo przygnębieni. Za namową matki zaśpiewaliśmy z bratem Jeszcze Polska nie zginęła. Ten dziecięcy zryw rozjaśnił twarze zrozpaczonych żołnierzy, którzy w milczeniu i ze spuszczonymi głowami przekraczali granicę z Rumunią. Było to 17 września 1939 roku...



