Muzeum Historyczno-Wojskowe

» Historie rodzinne » Stanisław Doroszewski » Na polskiej ziemi

Do Torunia przyjechał ojciec 2 kwietnia 1946 r. My już byliśmy w domu od lutego 1946 r. Byliśmy szczęśliwi, że jesteśmy znów razem. Ojciec zgłosił się wkrótce potem do Rejonowej Komendy Uzupełnień, aby uregulować swoje sprawy wojskowe. Tam dowiedział się, że „Wojsko Polskie” (czytaj: reżim komunistyczny) nie reflektuje na sanacyjnych oficerów, zwłaszcza tych, którzy wrócili z Zachodu. Zostaje zdemobilizowany, bez prawa noszenia munduru, poradzono mu, żeby nie przyznawał się do orderu Virtuti Militari, bo otrzymał go za wojnę polsko-bolszewicką w 1920 roku. Był to prawdziwy cios dla ojca. Ojciec był często wzywany do Urzędu Bezpieczeństwa W Toruniu. Chodził tam w swoim angielskim battle dressie z dystynkcjami majora, których nie dał sobie zerwać. Wracał zawsze z podartymi nogawkami spodni. Zapytany wyjaśnił tego przyczynę: Przesłuchujący oficer UB podejrzewał ojca o współpracę z wywiadem brytyjskim. Gdy ten zaprzeczał zarzutom oficer spuszczał na ojca wilczura...


Pewien czas pozostawał ojciec bez pracy. Po wielu staraniach i częstych wyjazdach do Warszawy otrzymał pracę w Solcu Kujawskim i Toruniu. Zawdzięczał to przywiezieniu do kraju kompletnego wyposażenia warsztatów samochodowych. Z czasem zaczął podupadać na zdrowiu i pojawiły się kłopoty z sercem. W 1955 roku przeszedł na rentę inwalidzką po przebytym zawale. Zmarł 4 stycznia 1957 roku.


„Bóg powołał do siebie starego żołnierza, który całe swoje życie poświęcił Ojczyźnie”


Serwis działa na silniku www.windu.org