Muzeum Historyczno-Wojskowe

» Historie rodzinne » Ignacy Dzielicki

Flotylla Pińska


Flotylla Rzeczna Polskiej Marynarki Wojennej w okresie międzywojennym, stacjonująca w Pińsku na rzece Pinie. Flotylla operowała na tzw. morzu pińskim - w dorzeczu Prypeci z głównymi rzekami: Prypeć, Pina, Strumień.







Do opracowania historii tej rodziny wykorzystano relacje córki Henriette (zdjęcia i dokumenty rodzinne) oraz informacje z Wikipedii.

Ignacy Dzielicki urodził się 26.09.1909 w Wanne-Eickel w Zagłębiu Ruhry. Jego ojciec pracował tam jako górnik w kopalni. Gdy Polska odzyskała niepodległość w 1920 roku cała rodzina przyjechała do Torunia i zamieszkała na Podgórzu. Ignacy ukończył Szkołę Powszechną. W roku 1932. został powołany do odbycia służby wojskowej w Marynarce Wojennej.


Jako marynarz poborowy rozpoczął służbę we Flotylii Pińskiej. Stamtąd skierowano go na kurs do Szkoły Specjalistów Morskich w Świeciu nad Wisłą.


Do 1939 roku pełnił służbę zawodową w stoczni Marynarki Wojennej w Pińsku. W 1935 r. zawarł związek małżeński z Ireną Wyrwą. Państwo Dzieliccy zamieszkali w Pińsku. W 1936 r. urodził im się syn Ryszard, a w 1938 r. Jerzy.


Starszy mat Ignacy Dzielicki służył na statku uzbrojonym ORP „Generał Szeptycki”. Dowódcą był kapitan w stanie spoczynku Rudolf Stanisław Kuzio. (Ten sam, który złożył swój podpis na świadectwie ukończenia kursu przez marynarza poborowego Ignacego Dzielickiego.



W 1939 roku Flotylla składała się z 6 monitorów rzecznych, 3 kanonierek rzecznych, statków uzbrojonych, kutrów uzbrojonych i trałowców rzecznych. Wszystkie jednostki uległy samozatopieniu w 1939 roku. Nazwisko kapitana Kuzio znaleźliśmy…na liście katyńskiej. Został rozstrzelany w 1940 roku…


W 1939 roku z Flotylli wydzielono Oddział Wydzielony rzeki Wisły, do którego przydzielono również Ignacego Dzielickiego. Widmo wybuchu wojny wisiało w powietrzu. Ignacy opuszczając Pińsk zabezpieczył finansowo żonę w obawie o niepewny los rodziny.


Od lipca 1939 bazą oddziału był port w Brdyujściu, położony w miejscu ujścia Brdy do Wisły. W czasie kampanii wrześniowej podlegał Armii Pomorze. W skład OW rzeki Wisły wchodziły okręty:

- ciężki kuter uzbrojony ORP Nieuchwytny
- ścigacz rzeczny (kuter uzbrojony) KU 30
- kutry uzbrojone holownicze: KU 4, KU 5
- kuter uzbrojony łączności
- kutry meldunkowe: KM 12, KM 13
- okręt sztabowy "Hetman Żółkiewski"


Podczas kampanii wrześniowej 1939 roku, OW rzeki Wisły wziął aktywny udział w walkach z Niemcami. 2 września okręty flotylli, stacjonując w Brdyujściu, odpierały nalot bombowców na most w Fordonie. 3 września okręty wzięły udział w przeprawie przez Wisłę pod wsią Strzelce oddziałów otoczonego i naciskanego przez wojska 2 pułku szwoleżerów. Miały następnie uczestniczyć w przeprawie spod Świecia wycofujących się oddziałów 9 i 27 dywizji piechoty, lecz nie doszło do tego na skutek - fałszywej, jak się później okazało - informacji o zajęciu Świecia przez nieprzyjaciela.


3 i 4 września okręty uczestniczyły swoimi karabinami maszynowymi w osłonie przed lotnictwem mostów w Toruniu. Wykorzystując zarośla przy Wiśle były nieuchwytne dla samolotów Luftwaffe.

 


6 września, wobec polskiego odwrotu, flotylla została skierowana do Włocławka. 9 września rano Oddział Wydzielony otrzymał rozkaz wycofania się w górę rzeki do Modlina. Okazało się to jednak zadaniem niewykonalnym dla większości okrętów z powodu niskiego stanu wody w Wiśle i występowania dużych mielizn. Część kutrów i jednostki pomocnicze (krypy) pozostały pod Dobrzyniem. CKU Nieuchwytny i kutry meldunkowe KM-12 i KM-13 pozostały przed Płockiem, nie mogąc sforsować mielizny koło Brwilna. Jedynie ścigacz KU-30 zdołał sforsować przeszkody i przedarł się przez opanowany przez nieprzyjaciela Płock oraz Wyszogród do Modlina, pomimo ostrzału z brzegu oraz zawalonych mostów na rzece w Płocku i Wyszogordzie. Pozostałe jednostki uległy samozatopieniu 10 września, a KU-30 został samozatopiony przed kapitulacją Modlina.


Większość stanu osobowego Flotylli 20 września, po zatopieniu jednostek pływających wymaszerowała na rozkaz gen. Kleeberga w kierunku Lubieszowa i Włodawy, z zamiarem przebijania się w kierunku Rumunii. 22 września, pozbawiony łączności z dowództwem gen. Kleeberg, zdecydował podjąć marsz z odsieczą dla Warszawy.


Marynarze walczyli ramię w ramię z piechotą, budząc na początku ich zdziwienie swymi odmiennymi mundurami. Brali udział w tzw. bitwie nad Bzurą. I tam bosmanmat Ignacy Dzielicki trafił do niewoli niemieckiej. Poważna choroba płuc dopomogła mu w zwolnieniu z niewoli.


Żonie wraz z dwójką małych dzieci udało się pod koniec września 1939 r. uciec z Pińska. Przez Bug ostrzeliwany z jednej strony przez Niemców, a drugiej przez Rosjan przeprawiła się łodzią wynajętą za pieniądze pozostawione przez męża.


Ignacy w drodze powrotnej do Torunia zatrudniony został w niemieckiej piekarni wojskowej.


Państwo Dzieliccy szczęśliwie spotkali się w Toruniu i zamieszkali na Podgórzu. Ignacy pozostał Polakiem, nie przyjął tzw. niemieckiej grupy narodowościowej. Podjął pracę jako kierowca cywilny na poligonie wojskowym w Toruniu. Zatrudniony był tam do końca wojny.


W czasie okupacji żona zrobiła pewnego razu przez nieuwagę zakupy w niemieckim sklepie spożywczym na Podgórzu w godzinach przeznaczonych wyłącznie dla Niemców. Na podstawie donosu ukarana została za ten „czyn” karą grzywny pieniężnej.


Po wyzwoleniu Torunia Ignacy pracował przy odbudowie mostów na Wiśle, które zostały wysadzone przez wycofujących się Niemców.


Następnie podjął pracę w powstającej Toruńskiej Stoczni Rzecznej, późniejszym „Towimorze”. Był tam mistrzem kadłubowym.


Zmarł 26.09.1977 r. w Toruniu.

Dokument zwolnienia z niewoli niemieckiej. Poniżej dokument potwierdzający zatrudnienie w piekarni
Skan dokumentu niemieckiego (kara grzywny dla żony Ignacego)
Rosyjski dokument wydany przez władze wojskowe potwierdzające zatrudnienie Ignacego przy odbudowie mostu
Zaświadczenie o lojalności w czasie wojny

 



"Historia jednego dokumentu"

 

 

Podczas opracowywania losów bosmanmata Ignacego Dzielickiego natrafiliśmy na jego dokument zwolnienia z niewoli niemieckiej w Radomiu w 1939 roku.


 

W miarę prowadzenia kolejnych rozmów z żyjącymi świadkami tamtych lat lub ich rodzinami dochodzimy do coraz to nowych ustaleń dot. okoliczności zwalniania żołnierzy Września z niewoli. Cały czas nie możemy też dotrzeć do niemieckiego mechanizmu podejmowania takich decyzji. Czy były to rozkazy odgórne, czy też decyzje poszczególnych oficerów Wehrmachtu, którzy albo w uznaniu zasług za dzielną walkę (obrońcy Warszawy), czy też z uwagi na zły stan zdrowia zwalniali jeńców do domu?

 

Analizując przekazane naszemu Muzeum materiały ze Stowarzyszenia Kombatantów Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie natrafiliśmy w czasopiśmie "Kombatant" nr 9-10 (67-68) z 1996 roku na ciekawy artykuł napisany przez pana Henryka Pakułę-przewodniczącego Środowiska Żołnierzy SGO POLESIE. Jest w nim bardzo dokładny opis funkcjonowania obozu jeńców wojennych w Radomiu w 1939 roku.

 

Przeczytaj dokument "Bitwa pod Kockiem (Word)"


Serwis działa na silniku www.windu.org