Na prośbę czasopisma „Inne Oblicza Historii” MHW przeprowadziło wywiad z mieszkającym w Czechach panem Adolfem Burgerem, który w czasie wojny był w niemieckim obozie koncentracyjnym członkiem specjalnej grupy fałszującej m.in. angielskie funty, dolary, znaczki pocztowe, dokumenty wojskowe angielskie, amerykańskie, rosyjskie, itp. Po wojnie napisał książkę „Warsztat diabła” (Des Teufels Werkstatt: Im Fälscherkommando des KZ Sachsenhausen), na podstawie której opracowano scenariusz do filmu „Fałszerze”, który odniósł w roku 2007 światowy sukces i został nagrodzony Oscarem, pokonując m.in. film „Katyń” Andrzeja Wajdy.

Piotr Olecki: Proszę opowiedzieć kilka słów o sobie. Kiedy i gdzie się pan urodził?
Adolf Burger: Urodziłem się 12 sierpnia 1917 we wsi o nazwie Velka Lomnica na Słowacji, nie daleko od Popradu.
Piotr Olecki: W jakich okolicznościach zaskoczył Pana wybuch wojny i jakie były Pana wojenne losy?
Adolf Burger: W momencie gdy wybuchła II wojna światowa w 1939 roku byłem w Bratysławie. Pracowałem wtedy jako drukarz w zakładzie pracy. I tak pracowałem i pracowałem. Miałem wyjątkowa sytuację, wprawdzie byłem Żydem, ale z uwagi na to, że Słowacy nie mieli drukarzy, chemików, lekarzy i techników zrobili wyjątek dla Żydów, którzy byli fachowcami i pozwolili im pracować. Nie musieli oni nosić gwiazd żydowskich i mogli chodzić normalnie do pracy. To był taki wyjątek.
W 1938 roku przyszło do mnie 3 panów z miejscowości Mitra nieopodal Bratysławy, przedstawili się i powiedzieli, że są z Partii Komunistycznej, która działała nielegalnie przeciwko Tiso, który był księdzem katolickim i unicestwił 94 tysiące Żydów ze Słowacji. Powiedzieli, że Tiso dokonał zmiany w kodeksie żydowskim, który był na wzór Ustaw Norymberskich. Ten, kto został ochrzczony w obrządku katolickim do roku 1938 lub zamieszkiwał w Słowacji, dotyczyło to tylko Katolików, tego uznawano za Aryjczyka. ...Miałem wtedy 22 lata. Powiedzieli mi – drukuj dla nas metryki chrztu, chcemy uratować w ten sposób wielu ludzi...no dobrze, cóż ja wtedy mogłem w moim młodym wieku wiedzieć o działalności podziemnej... no i tak drukowałem te metryki przez 3 lata. Pracując w drukarni miałem taką możliwość. Słowackie Gestapo wpadło na mój ślad. Aresztowali mnie i posadzili w Oświęcimiu. Byłem tam 2 miesiące, potem przenieśli mnie do Birkenau, tam było piekło.
Piotr Olecki: Kiedy włączono Pana do operacji „Bernhard”, dlaczego właśnie Pana wybrano do pracy w ramach tej operacji?
Adolf Burger: Gdy trafiłem do Birkenau sporządzono moją kartotekę, zanim otrzymałem numer obozowy; musiałem podać gdzie się urodziłem, kim byłem z zawodu, co robiłem. Do obozu przyszedł rozkaz z Sicherheitsdienst, aby wszystkich Żydów, którzy byli drukarzami z zawodu wysłać do Obozu Koncentracyjnego w Sachsenhausen. No i wysłali nas do obozu w Sachsenhausen. Tam sfałszowaliśmy 131 milionów funtów szterlingów. O tym wszystkim opisałem w swojej książce.
Piotr Olecki: Komando Bernharda Krugera zajmowało się przede wszystkim podrabianiem funtów. Na jakim etapie były próby produkcji fałszywych dolarów?
Adolf Burger: To oczywiste, że Niemcy chcieli fałszować dolary, ale mój brygadzista, Żyd Jakub z Holandii, powiedział mi: Jeśli zaczniemy fałszować dolary to przedłużymy tę wojnę. Wykonywał on słabej jakości żelatynę i zecer to zauważył. Wtedy przyszedł SS-Sturmbannführer Krüger i powiedział: ”Jeżeli w ciągu 6 tygodni nie sfałszujecie porządnie dolarów to uznam to za sabotaż i rozstrzelam was o 10 rano. Ale to już było wszystko za późno. Sabotowaliśmy prace przez 6 tygodni, gdy wykonaliśmy pierwsze dobre 200-dolarówki to Rosjanie stanęli już przed bramami Berlina. To już było za późno, ale oni chcieli cały czas te dolary. Załadowali nas i maszyny na 16 wagonów kolejowych i przewieźli do Austrii. Byli zwariowani na punkcie tych dolarów. Gdy Amerykanie nadeszli oni uciekli.
Piotr Olecki: Czym się Pan zajmował w procesie przygotowywania fałszywych walut?
Adolf Burger: Byłem fachowcem, wyuczonym drukarzem. Drukowałem fałszywe banknoty funtowe. To wszystko tylko kwestia czasu. Do druku zwykłego plakatu potrzeba jednej godziny na przygotowanie maszyny, do druku banknotów 3 dni. To jest tylko taka różnica. Jak się wyuczy dobrze tego zawodu, to można wszystko robić.
Piotr Olecki: Czy oprócz podrabiania walut Pan i Pana współpracownicy zajmowaliście się przygotowywaniem fałszywych dokumentów lub innych materiałów?
Adolf Burger: Fałszowaliśmy oprócz banknotów również angielskie znaczki pocztowe z wizerunkiem króla, królowej i Stalina, paszporty amerykańskie, angielskie i szwajcarskie, legitymacje NKWD wykonywali np. więźniowie rosyjscy, po prostu robiliśmy wszystkie możliwe dokumenty na cały świat.
Piotr Olecki: Niektórzy historycy uważają, że pomysłodawcą operacji fałszowania funtów brytyjskich był Alfred Helmut Naujocks. Czy w czasie wojny wiedział Pan o jego udziale w tym projekcie?
Adolf Burger: To się zgadza, że Naujocks był inicjatorem tej akcji fałszowania, pisałem o tym w mojej książce 20 lat temu. To oczywiste, to był jego pomysł, który realizował. Oczywiście, że o Naujocksie nie słyszałem wtedy, będąc w obozie.
Piotr Olecki: Z zachowanych dokumentów wynika, że duża część komanda Bernharda Krügera miała polskie pochodzenie. Czy pamięta Pan jakieś szczególne osoby wchodzące w skład tej grupy? Czym się zajmowali? Czy pamięta Pan nazwiska wyższych oficerów SS, z którymi miał Pan kontakt?
Adolf Burger: Naturalnie, że w naszym Kommando byli Polacy. Odwołuję się znów do mojej książki pt. „Warsztat diabła”. Zamieściłem tam w załączniku wykazy z nazwiskami SS-Mannów, a nawet podałem dane sekretarki Sturmbannführera Krügera. Są tam również nazwiska i daty urodzenia nie tylko polskich więźniów, ale i wszystkich tych, którzy zajmowali się drukowaniem sfałszowanych banknotów i dokumentów. Moją książką przygotowywałem przez 10 lat. Każdy z nas wykonywał swoją robotę, to wszystko byli fachowcy, elektrycy zajmowali się instalacją elektryczną, drukarze drukowaniem itd.
Piotr Olecki: Czy informacja o produkcji fałszywych walut w jakiś sposób przedostała się do aliantów? Czy członkowie komanda podjęli próbę, żeby taką informację przekazać aliantom poprzez np. organizacje podziemne, które czasami działały na terenie obozów koncentracyjnych?
Adolf Burger: A kiedy i jak mielibyśmy to zrobić? Byliśmy za drutami. Mieszkaliśmy w dwóch wydzielonych blokach odgrodzonych drutami od obozu głównego. Nie mogliśmy nikomu przekazać takiej informacji.
Piotr Olecki: Czy posiada Pan jakąś wiedzę na temat zlokalizowania na Dolnym Śląsku jakiegoś przedsiębiorstwa, które miałoby w czasie wojny wytwarzać papier do produkcji fałszywych walut, którą realizowała Państwa grupa?
Adolf Burger: Nie, nic nie wiem o żadnym przedsiębiorstwie na Dolnym Śląsku. Nigdy o czymś takim nie słyszałem.
Piotr Olecki: Czy ktoś z członków komanda pozwolił sobie na kradzież banknotów?
Adolf Burger: Na Boga ukraść pieniądze? Byliśmy za drutami! 15 esesmanów pilnowało nas przez cały czas. Za odłożenie na bok jednego banknotu można było zostać rozstrzelanym. Po co mi było kraść pieniądze, które sam fałszowałem. Za to groziło rozstrzelanie na miejscu.
Piotr Olecki: W jaki sposób udało się Panu uchronić przed likwidacją komanda pod koniec wojny?
Adolf Burger: Na ten temat można by było powieść napisać. Niech Pan zdobędzie gdzieś tę książkę. Tam to wszystko jest opisane.
Piotr Olecki: Jakie były losy Pana i pozostałych członków operacji „Bernhard” po odzyskaniu wolności?
Adolf Burger: Było nas 15 Czechosłowaków, spotykaliśmy się...wszyscy zmarli, było 6 Austriaków, razem spotykaliśmy się potem w Wiedniu, wszyscy już zmarli... mój brygadzista Jakub też zmarł, jeden kolega żyje jeszcze w Berlinie, jeden w Izraelu... jest nas może jeszcze 2-3 ludzi...
Piotr Olecki: Salomona Smolianoffa uważa się za jednego z najważniejszych członków operacji. Czy odegrał on rzeczywiście istotną rolę w procesie fałszowania obcych walut i czy posiada Pan jakaś wiedzę na temat powojennych losów Smolianoffa?
Adolf Burger: Salomon Smoljanow był tam jedynym profesjonalistą. Krüger ściągnął go z obozu w Mauthausen. On był najlepszym fałszerzem pieniędzy w Europie. Każdy z nas odgrywał ważną rolę w tej akcji, nie tylko Smoljanow. Nie było tam wśród nas mniej lub bardziej ważnych ludzi. Nie wiem co działo się ze Smoljanowem po wojnie. Był moim najlepszym przyjacielem. Gdy się żeśmy z nim rozstawali 6 maja 1945 powiedziałem do niego: Sally, ale obiecaj mi, że nie będziesz już nigdy niczego fałszować. Dał mi na to słowo. On poszedł swoja drogą, a ja swoją.
Piotr Olecki: Czy posiada Pan kontakt z osobami mieszkającymi w Polsce, które podobnie jak Pan były członkami operacji „Bernhard”?
Adolf Burger: W Polsce nie mam znajomych, gdyż po prostu nie mógłbym się porozumieć po polsku. Podobnie jak nie potrafiłbym się porozumieć z Francuzem czy z Holendrem, musiałbym mieć do tego tłumaczy. Jedynie z kolegą z Niemiec było to możliwe. Do dziś utrzymuję z nim kontakt.
Piotr Olecki: Kto (oprócz Bernharda Krügera) z kierownictwa operacji „Bernhard” przeżył wojnę i uniknął sprawiedliwości?
Adolf Burger: Nie wiem co działo się z oficerami SS po wojnie. Krüger, który był ich szefem nie był karany po wojnie, ukrywał się dziesięć lat, gdy go odnaleziono dostał 6 lat za fałszowanie pieniędzy, zmarł on w 1989 roku Hamburgu, tyle tylko wiem.
Piotr Olecki: Czy uważa Pan, że banknoty wytworzone przez komando mogłyby być jeszcze dziś wzięte za oryginały? Jak Pan dziś ocenia cel operacji „Bernhard”? Czy była to akcja mająca rzeczywiście na celu zachwianie stabilnością gospodarczą krajów koalicji alianckiej?
Adolf Burger: Skąd mam to wiedzieć? Krążyły one wtedy po całym świecie i przechodziły przez banki. Nie jestem ministrem finansów. Nie jestem w stanie dokonać takiej oceny. Wiem tylko tyle, że Anglicy nigdy o tym nie mówili głośno. Teraz, gdy wyświetlono film w Wielkiej Brytanii, to Anglicy zrobili wielkie oczy, bo nic o tym nie wiedzieli. Anglia nie mogła wtedy tego publikować. Wiem, że 134 miliony szylingów znalazło się w światowym obiegu. Natychmiast po odkryciu fałszywych pieniędzy przez Amerykanów, tj. 6 maja 1945 przyleciały samoloty z Anglii do Ebensee, 5 dni pakowali je, a następnie zabrali do Anglii i zamknęli w sejfie.
Piotr Olecki: A może chodziło jednak o prywatne interesy wysokich oficerów SS?
Adolf Burger: Co, myśli Pan, że Krüger który był oficerem w stopniu SS-Sturmbannführer robił to dla siebie? On był oficerem SS!
Piotr Olecki: Jakie tajemnice związane z operacją „Bernhard” uważa Pan za nierozwiązane do dziś? Czy może któraś z nich jest związana z Polską?
Adolf Burger: Cóż mogłoby być jeszcze nie wyjaśnione? Wszystko jest całkiem jasne! Jeszcze raz zalecam Panu lekturę mojej książki... Wśród nas byli przedstawiciele 10 narodowości, to nie ma nic wspólnego z Polską. Tam byli Rosjanie, Niemcy, Czechosłowacy ... to nie ma nic wspólnego z Polską. Kto był drukarzem trafił do tej operacji.



