Edward Olbrychowski, syn Józefa i Rozalii, ur. 10.10.1894 r. w Borownie woj. śląskie Rodzina o głębokich tradycjach patriotycznych. Dziadek Edwarda brał udział w zrywie rewolucyjnym i narodowym "Za wolność waszą i naszą" na Węgrzech w latach 1848-49, określanym "Wiosną Ludów. Ojciec Józef był zarządcą majątku państwa Kobylińskich w Sokołowie. Po wybuchu I wojny światowej Edward wraz z dwoma braćmi jako żołnierze armii austro-węgierskiej poszli na front. Z jednym z braci wstąpił we Francji do tworzącej się tam Błękitnej Armii gen. Hallera (nazwa pochodzi od niebieskiego koloru mundurów francuskich). Jednostki te były organizowane poprzez ochotniczy zaciąg spośród Polaków służących w wojsku francuskim, byłych polskich jeńców wojennych z armii austro-węgierskiej i niemieckiej oraz Polonii z USA. Na mocy układu z 28 września 1918 Błękitna Armia została uznana przez państwa Ententy za samodzielną, sojuszniczą i jedyną współwalczącą armię polską. W 1918 oddziały Armii pod dowództwem Hallera walczyły z Niemcami na froncie zachodnim w Wogezach i Szampanii. Zakończenie wojny nie przerwało rozbudowy armii. Jej liczebność wynosiła ostatecznie ponad 100 000 żołnierzy. Uzbrojona w całości przez Francję, osiągnęła wysoką sprawność bojową. Pierwszy pociąg transportujący oddziały do Polski przekroczył granicę w nocy z 19 na 20 kwietnia 1919. Józef Haller wysłał wtedy depeszę do Józefa Piłsudskiego informującą o tym fakcie. Piłsudski odpowiedział depeszą następującej treści: "Przyjemnie mi było w świeżo zdobytym Wilnie z zachodniego końca Polski otrzymać od Generała depeszę o Jego przyjeździe do kraju. Proszę w moim imieniu wyrazić podwładnym Mu oficerom i żołnierzom moją radość z przybycia ich do Ojczyzny i pewność, że, jak każdy prawy żołnierz polski, osłonią zwycięsko zagrożone granice kraju. Józef Piłsudski." Do czerwca 1919, wraz całym sprzętem, armia została przetransportowana do Polski, także drogą morską przez Gdańsk. Nowoczesna broń Błękitnej Armii, a zwłaszcza samoloty i czołgi Renault FT-17, wydatnie wzmocniły tworzące się Wojsko Polskie. Generał Haller przybył do Warszawy 21 kwietnia 1919 gdzie witany był jak bohater narodowy. Edwarda oraz innych przybyłych do ojczyzny żołnierzy czekała jeszcze zwycięsko zakończona wojna polsko-bolszewicka 1919-1921. Po zakończeniu walk żołnierze i oficerowie zaczęli tworzyć struktury powstającego Państwa Polskiego. Edward Olbrychowski został Komendantem Posterunku Policji Państwowej w Gomunicach koło Radomska, woj. łódzkie, a brat dyrektorem Urzędu Pocztowego w Łodzi. Krótko przed wojną Edward został awansowany na stanowisko Sekretarza Powiatowej Komendy Policji Państwowej w Radomsku.  1 września 1939 roku wybuchła II wojna światowa. Wszystkie służby mundurowe zostały zmobilizowane na front. Edward wraz z kolegami policjantami udał się zgodnie z rozkazem do Piotrkowa Trybunalskiego. Jednym z zadań było stworzenie obrony na linii Wisły. 17 września 1939 roku Rosja Sowiecka zaatakowała Polskę ze Wschodu. Edward dostał się do niewoli sowieckiej. Jako jeniec wojenny został przewieziony wagonami bydlęcymi do Ostaszkowa. Przesłuchiwany był w Twerze. Do domu udało mu się wysłać stamtąd dwa listy. 9 kwietnia 1940 został rozstrzelany jako jeden z pierwszych policjantów, bo z numerem NKWD 020/2 i pochowany w lesie w Miednoje.  Przez całą wojnę rodzina bezskutecznie poszukiwała Edwarda. O jego losie dowiedziała się dopiero z informacji Polskiego Czerwonego Krzyża w 1947 roku. Cześć jego pamięci… Fragmenty opracowania historycznego z Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie z dnia 2.04.2007 "Był policjantem, to wystarczy, by go rozstrzelać" - powiedział na jednym z przesłuchań szef kalinińskiego NKWD- Dmitrij Stefanowicz Tokariew. Według danych szacunkowych, we wrześniu 1939 roku internowano na Kresach Wschodnich 12 tysięcy funkcjonariuszy i pracowników policji. Sposób traktowania jeńców zmieniał się w zależności od tego, czy dana grupa policjantów walczyła z oddziałami Armii Czerwonej, czy też poddawała się bez walki. Już 19 września 1939 roku radziecki komisarz spraw wewnętrznych Ławrientyj Beria wydał dyrektywę, w której nakazał organizowanie obozów jenieckich, w których przetrzymywano ok. 15 tys. Polaków. Znajdowały się one w pomieszczeniach poklasztornych w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. Policjanci byli transportowani do Ostaszkowa. Był tam dla nich obóz o zaostrzonym rygorze. Obóz został zlokalizowany kilkanaście kilometrów od Ostaszkowa na jednej z wysp Jeziora Seliger, w pomieszczeniach poklasztornych prawosławnego monastyru - Niłowa Pustyń. Jeńcy byli zakwaterowani w dwudziestu, prawie nieogrzewanych, budynkach. Normy żywnościowe byty tak obliczone, ażeby służyły wyłącznie na podtrzymanie życia i nie zaspokajały głodu. Ostatecznie los policjantów z Ostaszkowa przesądzony został 5 marca 1940 roku na posiedzeniu Biura Politycznego KC WKP(b) w składzie: Stalin, Woroszyłow, Mołotow, Mikojan i Kaganowicz. Wówczas to podjęto decyzję akceptującą wniosek Ł. Berii, który uzasadniał go tym, iż "wszyscy oni - (jeńcy) - są zatwardziałymi, nie rokującymi poprawy wrogami władzy radzieckiej". W oparciu o te materiały narady specjalnej, zarząd NKWD d/s Jeńców Wojennych i Internowanych, sporządził zbiorowe imienne listy do rozstrzelania, które rozesłał do obozów w kwietniu i maju, gdyż wtedy "ziemia była na tyle rozmarznięta, iż można było kopać zbiorowe groby". Dla obozu ostaszkowskiego przygotowano 64 listy zbiorcze, z danymi o 6263 osobach. Jednocześnie wydano polecenie "wyprawienia" tych osób do Kalinina. Poczyniono też przygotowania w gmachu kalinińskiego zarządu obwodowego NKWD, związane z "rozładowaniem" obozu w Ostaszkowie. W tym celu, w podziemiach gmachu NKWD, przygotowano dźwiękochłonną celę śmierci, a z Moskwy sprowadzono mechaniczną koparkę do wykopywania dołów na zwłoki zamordowanych ofiar. Akcję likwidacyjną obozu w Ostaszkowie rozpoczęto 4 kwietnia 1940 roku. Stan osobowy obozu wynosił w tym czasie 6364 osoby, w tym m.in. 5938 policjantów i żandarmów. Skazani na uśmiercenie policjanci polscy pędzeni byli z monastyru do przystanku kolejowego Soroga, a stamtąd - przez Lichosław -transportowano w wagonach kolejowych do Kalinina. Następnie ze stacji przewożeni byli karetkami więziennymi do zarządu obwodowego NKWD przy ulicy Sowieckiej, gdzie umieszczano ich w podziemnych celach budynku. Po zapadnięciu zmroku przystępowano do egzekucji. Wyglądała ona następująco: "w jednym z obszernych pomieszczeń piwnicznych, tzw. czerwonym kąciku, sprawdzono personalia skazanego, następnie skuwano go i przeprowadzano do znajdującej się tuż obok celi śmierci, o drzwiach zaopatrzonych w tkaninę wojłokowa. Po zaciągnięciu do celi śmierci ofiara była od razu mordowana strzałem w tył głowy. Zwłoki wynoszono na zewnątrz i układano na jednym z 5 - 6 oczekujących samochodów ciężarowych, po czym o świcie przewożono je do miejscowości Miednoje nad rzeką Twiercą. Tam, na terenie rekreacyjnym kalinińskiego NKWD, grzebano zwłoki zamordowanych, w uprzednio przygotowanych przez koparki dołach. Doły posiadały głębokość 4 m, a każdy z nich mógł pomieścić "plon" jednej nocy, tj. 250-300 zamordowanych osób. Dołów takich w Miednoje znajduje się 25. Pogrzebano w nich 6288 jeńców z obozu z Ostaszkowa. Akcję mordowania jeńców z Ostaszkowa zakończono 13 maja 1940 roku. |