Muzeum Historyczno-Wojskowe

» Historie rodzinne » Leonard Wiktor Ramczykowski

Karty z życia Eleonory i Leonarda Ramczykowskich twórców Funduszu Stypendialnego dla uczniów i absolwentów
I LO w Toruniu


I. Leonard Wiktor Ramczykowski - syn tucholskiej ziemi

 



II. Potyczki młodego żaka w grodzie Kopernika


W krótkiej Historii Gimnazjum Toruńskiego 1568-1968 autorstwa K. Podlaszewskiej, S. Salmanowicza i Z. Zdrójkowskiego (wydanie : Toruń 1968) w spisie absolwentów za lata 1921 – 1939 na str. 207 widnieje nazwisko Leonarda Ramczykowskiego.

III. Studia i ślub z Eleonorą

 



IV. Kręte ścieżki wojennego losu

 


Po wojnie Ramczykowski zostanie odznaczony:



V. Belferska pasja

 

 

„…L.W. Ramczykowski był nauczycielem z zamiłowania. W naszym posuwaniu się w górę buta włoskiego nie pominął okazji objaśniania pól bitewnych starożytnego Rzymu i innych. Pamiętam wykład ilustrowany widokami brzegu jeziora Trazymeny ze stanowiska baterii przez lunetę rozpoznawczą o silnym powiększeniu.

Nie mógł powstrzymać się od uczenia. Latem 1944 r. kiedykolwiek mógł zebrać takich w baterii, którym wojna naukę przerwała, zaganiał do nauki. Bez książek, bez tablicy, na skrawkach papieru uczył nas łaciny i literatury polskiej i historii starożytnej. Natchnął innych, aby nas uczyli przedmiotów ścisłych. Odkryliśmy, ze zdumieniem, że Rosja nie ogłupiła nas doszczętnie, że możemy wchłonąć wiedzę. To dało mi później odwagę do pójścia na dalsze studia, poczynając od Gimnazjum 5 K.D.P. gdzie zaczęliśmy od 2 klasy i każdą klasę przerabialiśmy w 6 miesięcy. To podwaliny dane nam przez prof. Ramczykowskiego umożliwiły kol. C. Zychowiczowi i mnie pokonanie licznych trudności.

Spotkaliśmy się znowu, ty razem w cywilu w Szkole im. Józefa Conrada. Tu, przygotowuje nas do matury angielskiej z polskiego i niemieckiego. Potem los nas rozdzielił…” - relacja anonimowa

 

Z artykułu pt. „Żołnierska dola…” E. Sołtysa i B. Heydenkorna zamieszczonego w piśmie Polonii Kanadyjskiej High Park nr1/97, zawierający wspomnienie o Ramczykowskim uczącym polskich żołnierzy w 1944 r. Tak wspomina go jeden z uczniów:

„Istniała także w pułku grupa ludzi, przeważnie nauczycieli z zawodu, którzy położyli nieocenione zasługi na polu oświaty żołnierzy pułku poza ramami obowiązków służbowych. Nazwiska ich nie są wymienione w rozkazach dziennych. (…) W 4 Baterii ogn. pchor. L. Ramczykowski, z pomocą ppor T. Ostoi-Stebleckiego, zaczął uczyć małą grupę żołnierzy pewnych przedmiotów na poziomie gimnazjalnym w roku 1944 na froncie. (…) lekcje stawały się niemal regularne. Dało to początki nauce gimnazjalnej oraz co najważniejsze, wiarę we własne siły(…).W moim przypadku był to początek drogi, która wiodła do matury, stopnia magistra i dyplomu nauczycielskiego na Uniwersytecie Londyńskim, umożliwiającym uczenie języka i literatury angielskiej w brytyjskich szkołach średnich….”

 



VI. W Kanadzie wśród Indian

 

Ramczykowscy – życie i duszę poświęcili Indianom i jak rzadko którzy biali ludzie zyskali ich zaufanie. Ponieważ znali gdzieś na północy ciekawe siedliska Odżibuejów, gdzie ponoć raj istniał dla rybaków, gorąco zapraszali nas, żebyśmy tam razem z nimi pojechali. Mieli wakacje i auto, mieli łódź na przyczepce, mieli zapał i radość w sercach i ogromną chęć sprawienia nam przyjemności. (…) Ramczykowscy nie byli rybakami i niewiele umieli powiedzieć na ten temat, ale zaraz ochoczą myślą wybiegali na północ, o jakie czterysta kilometrów od Fortu William, i przypomnieli sobie, że tam, między miejscowością Nakina a północnymi odnogami jeziora Nipigon, grasowały potężne szczupaki... (...)

 

Nie rozczarowaliśmy się. Gdy któregoś dnia w połowie sierpnia Ramczykowscy powitali nas na dworcu w Forcie William, a następnie zawieźli przez las indiańskiego rezerwatu do swej siedziby Squaw Bay, był to więcej niż powrót do rodzinnego domu: ulegliśmy urokowi tych niewiarygodnie miłych ludzi. Opasał nas jakby wir nieustannej życzliwości, byliśmy po prostu oczarowani i – co tu wiele gadać – słodkie oszołomienie trwało przez wiele dni, dosłownie przez cały czas przebywania w towarzystwie tych dwojga ludzi.”

 

 

Warszawa 1965, s. 249-251.





VII. Ostatnie lata




VIII. Historia stypendium
 



Opracował: Przemysław Rolirad

 


 

*Arkady Fiedler (ur. 28.11.1894 w Poznaniu – zm. 7.03. 1985 w Puszczykowie) – polski prozaik, reportażysta, przyrodnik i podróżnik, porucznik Wojska Polskiego.

Ukończył Gimnazjum Realne Bergera w Poznaniu, a następnie studiował filozofię i nauki przyrodnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz na uniwersytecie w Poznaniu. Studia te zostały przerwane wybuchem I wojny światowej. W latach 1918-1919 brał udział w Powstaniu Wielkopolskim.

W 1934 był porucznikiem rezerwy Kadry 7 Dywizjonu Taborów w Poznaniu ze starszeństwem z 1 czerwca 1919. II wojna światowa zastała Fiedlera na Tahiti. Porzucił baśniową wyspę, by wybrać żołnierski los. W lutym 1940 przez Francję dotarł do Wielkiej Brytanii, gdzie poznał polskich lotników bohatersko walczących w Bitwie o Anglię. Napisał o nich głośną książkę „Dywizjon 303” – jej przedruki krążyły w okupowanej Polsce, krzepiąc ducha.

W latach 1942-1943 pływał na polskich statkach handlowych – wysiłek wojenny naszych marynarzy opisał w książce „Dziękuję ci, kapitanie”.

W 1946 Fiedler powrócił do kraju i zamieszkał w Puszczykowie pod Poznaniem.

W swoim życiu odbył 30 wypraw i podróży. Napisał 32 książki, które ukazały się w 23 językach w przeszło 10-milionowym nakładzie. Jego książki urzekają plastyką opisu, barwnie zbliżają czytelnikowi ludzi o różnych kolorach skóry, uczą szacunku dla innych kultur i obyczajów, opiewają piękno przyrody. Obok wielu książek podróżniczych i dwóch wojennych, napisał także powieści dla młodzieży.


Serwis działa na silniku www.windu.org