W ramach poszukiwań historycznych odnaleźliśmy rodzinę kolejnego z żołnierzy słynnego 63 Toruńskiego Pułku Piechoty. Pan Józef Liczkowski udostępnił naszemu Muzeum zdjęcia rodzinne i dokumenty z czasu ostatnich dwóch wojen. Dziadek Stanisław Liczkowski służył w czasie I wojny światowej w armii niemieckiej, walczył na Bałkanach. Został ranny w Rumunii, trafił do niewoli i zmarł.
Ojciec Bernard Liczkowski, urodzony w 1907 w Piątkowie, przeprowadził się do Torunia w 1928 roku. Służbę wojskową pełnił w Toruniu. W latach 1930-31 ukończył X Kurs w Szkole Podoficerskiej Strzelców przy 63 Pułku Piechoty. Otrzymał stopień kaprala.
Po wojsku pracował m.in. w firmie Klechowicza przy ul. Grudziądzkiej.
Przed wojną poślubił Angelikę Olkowską z Elgiszewa.
W 1939 roku otrzymał przydział do 4 Pułku Lotniczego w Toruniu i z nim ewakuował się przez Rumunię do Francji, a następnie do Wielkiej Brytanii.
Był strzelcem pokładowym w dywizjonie bombowym (brak bliższych informacji). Jego samolot został zestrzelony w 1944 r. nad Czechosłowacją. Postanowił przedostać się na piechotę do Torunia. Najpierw został złapany w Warszawie, ale udało mu się uciec. Następnie zatrzymano go w Golubiu-Dobrzyniu. Tu już nie było żartów. Miał zostać rozstrzelany. Życie uratował mu jakiś niemiecki pułkownik. Pomogła mu w tym jego bardzo dobra znajomość języka niemieckiego. Bernard Liczkowski dotarł wreszcie do Torunia i tu doczekał końca wojny.



